Seria apologetyczna. Część 6. Zasady racjonalności.

W poprzednim wpisie podkreśliłem konieczność ustalenia standardów racjonalności, którymi powinniśmy się kierować. Doszedłem również do wniosku, że każdy system przekonań musi być oparty na niedowodliwych stwierdzeniach lub musi zawierać – jeśli mogę użyć tak mocnego stwierdzenia – błędne koło.

W tym poście zacznę opisywać przyjmowane przeze mnie Zasady Racjonalności (ZR), które pozwalają na uzasadnianie przekonań. Nie będzie teraz istotne, czy ZR są niedowodliwymi fundamentami, czy może jednak są uzasadnione przez coś innego; jest to kwestia, której nie będę rozstrzygał. Jedynym pytaniem, które nas obecnie interesuje, jest pytanie o ich treść.

Motywacją do przyjęcia przytoczonych ZR jest przede wszystkim nadzieja, że każda osoba, podjąwszy właściwą refleksję nad swoimi własnymi metodami rozumowania, uświadomi sobie, że są one wystarczająco podobne do poniższych zasad. Innymi słowy, przedstawione ZR wydają się dosyć uniwersalne i działające w praktyce, a ich używanie w codziennym życiu jest niemal nieuniknione. (Ktoś może uznać ten paragraf jako pewnego rodzaju argument za poprawnością ZR – nie jest to jednak argument w pełni zgodny z tymi właśnie ZR. Z tego względu użyłem słabszego terminu motywacja.)

ZR #1. Prawa logiki, dedukcja

Bodajże najważniejszą ZR jest logika klasyczna. Wyczerpujący wstęp do zasad logiki, rodzajów argumentów i popularnych błędów logicznych znacznie wykracza poza ramy tej serii, a ponadto można go łatwo znaleźć w podręcznikach filozofii, a także w podstawowych kursach na kierunkach matematycznych i prawniczych.

Motywacja

Prawa logiki przyjmuję jako ZR, ponieważ jestem zdania, że niemożliwe jest ich odrzucenie. Rozważmy osobę, która twierdzi: „Nie uznaję zasady niesprzeczności. Dana teza oraz jej negacja mogą być jednocześnie prawdziwe.” Problem polega na tym, że taka osoba nie zdaje sobie sprawy ze znaczenia słów, których używa. Poprawne zrozumienie konceptu tezy, negacji oraz prawdy prowadzi do nieuniknionego przekonania, że teza i jej negacja się wzajemnie wykluczają. Kiedy bowiem mówimy, że negacja tezy P jest prawdziwa, mamy na myśli – jeśli używamy słów zgodnie z ich ustalonym znaczeniem – nic innego jak to, że P jest fałszywe, że P nie jest częścią rzeczywistości, a więc odrzucamy P. Dlatego właśnie stwierdziłem, że cytowana osoba nie rozumie znaczenia używanych przez siebie słów. Wypowiadając powyższe sformułowanie, wypowiedziała zdanie niemożliwe – zdanie Moore’a. Stwierdzamy ponadto, że przedstawione sformułowanie jest ciągiem słów pozbawionym znaczenia i sensu (patrz spójność logiczna).

Ta analiza może zostać rozszerzona na całą logikę. Załóżmy, że według praw logiki klasycznej z założeń A, B i C wynika X, to znaczy jeśli A, B i C są prawdziwe, wtedy również X musi być. Zapiszmy to jako ABC => X. Co takiego jest w ABC, że X jest uważane za automatycznie prawdziwe? Nie możemy odwołać się do świata zewnętrznego – do jakiegoś faktu innego niż ABC. Logika klasyczna uważa więc prawdziwość X za wynikającą z samej struktury ABC; ponieważ nie odwołujemy się do żadnej nowej tezy D, teza X jest niejako zawarta wewnątrz ABC, i nie mówi absolutnie nic nowego; nie niesie żadnej nowej informacji. A więc można powiedzieć, że teza X była od początku częścią ABC. Stworzyliśmy argument ABC => X tylko dlatego, że ABC oraz ABC+X są opisane innymi słowami, i potrzebowaliśmy refleksji, żeby uświadomić sobie ich równoważność. Jeśli ktoś rozumie znaczenia słów, to zawsze zda sobie sprawę, że nie powiedzieliśmy nic nowego ponad to, co już było częścią ABC. I na odwrót: jeśli ktoś odrzuca dedukcyjny argument ABC => X z powodu zwątpienia w prawa logiki, najwyraźniej nie rozumie znaczenia używanych słów. Według Wittgensteina1,

6.12 … If propositions are to yield a tautology when they are combined in a certain way, they must have certain structural properties. So their yielding a tautology when combined in this way shows that they possess these structural properties.

6.121 The sentences of logic demonstrate the logical properties of propositions by combining them so as to form sentences that say nothing.

Zatem dedukcyjne argumenty mogą zostać nazwane nonsensem2, ponieważ nie wnoszą nic nowego ponad to, co już zostało powiedziane.

Istnieje wiele innych argumentów przeciwko osobie odrzucającej prawa logiki. Można na przykład zaobserwować, że odrzucenie zasad logiki jest autodestrukcyjne (i niemożliwe do pojęcia umysłem), ponieważ ze stwierdzenia „należy odrzucić zasady logiki” wynika stwierdzenie „należy przyjąć zasady logiki” (wynika poprzez błędną implikację – ta błędna implikacja jest jednak poprawna według pierwszej tezy). Można również powiedzieć, że nikt nie odrzuca klasycznej logiki w codziennym życiu. Nawet jej najbardziej zatwardziały przeciwnik wierzy, że podczas przechodzenia przez ulicę obowiązuje zasada: albo on, albo autobus!

Limity stosowalności logiki?

Niektórzy twierdzą, że nie odrzucają logiki jako takiej, lecz odrzucają ją w pewnych kontekstach, wskazując na limity jej stosowalności. Jednak powyższe obserwacje dotyczące natury logiki działają również przeciwko tego typu tezom. Ponadto argument na rzecz tezy o niestosowalności logiki w kontekście S, jeśli byłby dobry, z konieczności musiałby 1) dotyczyć kontekstu S i 2) korzystać z zasad logiki, a więc paradoksalnie prowadziłby do afirmacji tychże w dyskutowanych okolicznościach. Wszystkie takie argumenty wydają mi się jednak wyjątkowo słabe.

Jako przykład rozważmy tezę mówiącą, że logiki nie można stosować w teologii. Obrońcy tej tezy przytaczają nadzwyczaj osobliwe argumenty. Jednym z nich jest nieskończoność Boga (cokolwiek by to miało znaczyć). A przecież w matematyce studiuje się liczby i przestrzenie nieskończone, używając przy tym zasad logiki klasycznej! Tak więc nieskończoność badanego obiektu nie jest powodem do odrzucenia praw logiki. Inną przesłanką miałaby być mądrość Boga – jest On tak mądry, że pozostaje dla nas niepojęty. Jednak czym innym jest stwierdzenie, że nie jesteśmy w stanie osiągnąć pełni wiedzy na temat Boga i Jego planów (limit wiedzy), a czym innym teza, że przy propozycjach dotyczących Boga obowiązują inne prawa rachunku zdań. Według mojej wiedzy, żadna cecha Boga nie jest przesłanką ku tej drugiej tezie. Warto też zauważyć, że z sukcesem stosujemy logikę do rzeczy większych, starszych i bardziej złożonych niż my sami (np. w kosmologii i astrofizyce).

Widzimy więc, że osoby odrzucające prawa logiki klasycznej są w błędzie, lub, bardziej precyzyjnie, nie rozumieją znaczenia używanych przez siebie słów. Dlatego nie da się odrzucić praw logiki klasycznej.

O czym będzie następny wpis?

W następnym wpisie będę kontynuował temat Zasad Racjonalności.


1 Ludwig Wittgenstein, Tractatus Logico-Philosophicus

2 Słowo nonsens jest tutaj oraz przez Wittgensteina użyte w niecodziennym, pozytywnym znaczeniu.

 

Reklamy

One thought on “Seria apologetyczna. Część 6. Zasady racjonalności.

  1. Pingback: Seria apologetyczna. Część 7. Zasady Racjonalności (ctd.) | Jakub Supeł

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s